„Flaga Poznaj Świat ze SKAT! na najwyższym szczycie Ameryki Południowej” - wyprawa na Aconcaguę 2018*

 

 

Flaga Pomocy z logo „Poznaj Świat ze SKAT!” została przekazana zaprzyjaźnionej z Hospicjum alpinistce Pani Lucynie Kołodziejskiej, która m.in. w intencji dzieci Pomorskiego Hospicjum Pomorskiego postawiła sobie za cel zdobycie Aconcagui - najwyższego szczytu Andów, Ameryki Południowej i całej Ameryki. W ten szczególny sposób chcieliśmy okazać dodatkowe wsparcie dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Było to nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę, że wysokość szczytu wynosi 6960,8 m n.p.m.!

Wyprawa do Argentyny, gdzie umiejscowiony jest szczyt, odbyła się w połowie stycznia 2018. Zakończyła się sukcesem - Pani Justyna, szczęśliwie pokonując kolejne bariery progów górskich, klimatyczne czy własne słabości zdobyła zaśnieżoną  Aconcaguę!

Po powrocie do Polski, flaga „Poznaj Świat ze SKAT! na najwyższym szczycie Ameryki Południowej” została zlicytowana na rzecz Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci.

 *Aconcagua - najwyższy szczyt Andów, Ameryki Południowej oraz całej Ameryki o wysokości 6960,8 m n.p.m. Leży w Andach Południowych, na obszarze Argentyny. Szczyt,  jest drugim co do wysokości szczytem na świecie.

© Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:7summits_v2.jpg 

 

Poniżej chcielibyśmy przedstawić Państwo wrażania Pani Lucyny Kołodziejskiej z wyprawy na Aconcaguę:

„Zawsze kiedy wracam myślami do tego wyjazdu wiem, po co jeżdzę w góry. Nic nie daje takiej wspaniałej odskoczni od życia codziennego, pozostałe urlopy i wyjazdy zawsze jednak obarczone są kontaktem z cywilizacją a co za tym idzie i telefonami komórkowymi, dostępem do maila i całym szeregiem niepotrzebnych podczas wypoczynku elementów. Wyjazd w miejsce bez zasięgu telefonów komórkowych, wygód takich jak łazienka i własny pokój powoduje, że skupiamy się na trochę innych problemach.

Mój wyjazd na Aconcaguę zaczął się 16 stycznia 2018 roku w Dublinie gdzie poznałam pozostałych członków zespołu - dwóch kolegów z Irlandii, lekarza oraz naszego przewodnika. W Mendozie dołączył do Nas jeszcze nasz Argentyński przewodnik.

Zaczęliśmy od długiego lotu prze ocean gdzie po mroźnej Europie powitał nas środek lata na drugiej półkuli - zatem około 30 stopni i Buenos Aires. Dosyć szybko przemieściliśmy sie do Mendozy a potem do Les Penitentes gdzie rozpoczęliśmy wspinaczkę.

Długie mozolne wspinanie się do góry jest częścią aklimatyzacji i poza (na szczęście jak dla mnie) krótkim momentem jazdy na mułach całość odbywa się na własnych nogach, jedynie owe muły pomagają na początku w niesieniu toreb.

Widoki są iście księżycowe - brak roślinności, skały, piasek i relatywnie niewiele zwierząt - to najczęściej cechuje wyższe partie gór. Po kilku dniach dotarliśmy do Base Camp na wysokości 4200 mnpm zwanego Plaza Argentina. Tam można było nawet za „drobną” opłatą bodajże 20$ zażyć jednego z najwyżej położonych na świecie pryszniców. Od tego momentu zaczyna się trochę „dzień świstaka”, trzeba jednego dnia wnieść do wyższego obozu część bagaży, tego samego dnia wrócić, kolejnego odpocząć, następnego wnieść pozostałą część i w nim zostać, i tak kolejno pokonujemy wysokość aż do ostatniego obozu przed atakiem szczytowym na wysokości 6000 mnpm. Tam nie mieliśmy czasu na odpoczynek, gdyż jest to już wysokość na której się nie odpoczywa, organizm nie jest w stanie spać prawidłowo, przyswajać pokarmów, wszystkie funkcje życiowe spowalniają. Jest to związane z mniejszym natężeniem tlenu w powietrzu, mamy go tam za mało aby normalnie funkcjonować.

Na szczęście już w nocy rozpoczęliśmy atak szczytowy - widoki mówią tutaj same za siebie. To był jeden z piękniejszych a zarazem najcięższych dni w moim dotychczasowym życiu. Dzień długi ponieważ rozpoczął się około 1.00 w nocy a zakończył około 4.00 po południu.

Po powrocie ze zmęczenia trudno było usnąć w namiocie :)”

Fotografia: Lucyna Kołodziejska

Obejrzyj wideo z naszą niesamowitą Lucyną na TVN24: